sobota, 1 grudnia 2012



wiadomość o zamknięciu świata

ścierają się płyty przesuwają fronty
narastają grzmoty i trzaski
świat ogarnięty paniczną muzyką
ocean przecieka przez  pustynne piaski
kaktusy kwitną nocą ten jeden raz w życiu
ich żarłoczne piękno znika w dzikim szale
grzechotnik błyszczy niczym węgorz
jednak przestał szeleścić i nie wije się wcale

cisza

w eterze zmieszana ze słabnącą falą
poszukuje końca

sobota, 24 listopada 2012



życie nie bądź jak chwiejny blady płomień


rozgrzewaj każdą mą tkankę
wejdź w krew w kości
przenikaj na wskroś
do szpiku
do czasu
do tchu

jedynie na moment targną nami dreszcze

niedziela, 18 listopada 2012










Wiosna

w drewnianym kościółku
tam na górce
za ogromnymi drzwiami
czekasz  stęskniony

szeptaniem
westchnieniem
śpiewem 
proszę
pobłogosław  mi Panie

wiosenną radością
spokojnie rozkwitam
jak kaczeńce
jak źdźbło trawy pierwszej

z kluczem ptaków frunę
lekko
kołyszę się 
szybuję po niebie
jak promyk  na wietrze


ostatnia łza

zmniejszają się odległości
maleją dystanse spłaszczają orbity
jeszcze tylko to co w nas trochę nasze
a poza nami
poniedziałek jak piątek z pauzą na week i end
hamuje uczucia odziera pragnienia ze wstydu
każde choć nagie to sięga do słońca
ciepło i światło
nie po to by ogrzać stopy rozpogodzić czoło
w tej atmosferze
zbryla się  świadomość jak meteor
wypala się dusza wypada z ciał
nic
już nie krąży normalnie
w linii prostej spada
jak kropla
deszczu
ginie
.


plany na przyszłość

może powinnam wyjechać do Grecji
ale tam teraz taki kryzys  słońce się oddala
a tobie coraz  bliżej (tak mówisz) do spokojnych plaż
czekasz już tylko na bilet w  wieczną stronę

pędzę wciąż jak szalona

lecę po świeże bułki z rana do pracy potem na badania
wieczorem  spokoju szukam w stęsknionym domu
i wcale nie wiem gdzie znika  skurczony czas
może bawi się w chowanego leży pod poduszką

poczekaj znajdę cię szalony

upiekę pyszną szarlotkę zaraz zaparzę zieloną herbatę
pogadamy nareszcie  o tym co nas cieszy a nie boli
ten jeden raz usiądźmy  przy  dębowym stole 
w zdumieniu zapatrzmy się w siebie
przed podróżą

Recenzja Renaty Adamskiej- Garbowskiej dot.tomu wierszy "Brzemienne obłoki"

Podróż w głąb nie tylko siebie z „Brzemiennymi obłokami” Ireny Tetlak… No tak. W sumie trochę przypuszczałam, że tak właśnie będzie. Z ks...