czwartek, 6 października 2022

 

więź

 

kiedy spoglądam sobie w oczy

widzę nadal młodą dziewczynę

życie toczy się swoim torem

 

obok niby bliscy ludzie

nie widziałam niektórych od lat

szmat czasu nas dzieli

 

złamane przysięgi najbardziej

i cała prawda o naszej codzienności

nieprzerobione trudne sprawy

 

nieprzegadane noce

toasty za naszych nieprzyjaciół

aktualne wyobrażenia o wolności

 

pozorna więź przecież nie jednoczy

wyjęci z innych pudełek puzzli

włożeni do jednego wora

 

odporni już na hejt i osądy

nieodporni wciąż na śmierć i życie

 

eklektyzm w poglądach

 

profile tworzą ściany

w stylu eklektycznym

czytam po łebkach komentarze

pejzaże zatrzymują mój wzrok

szukam punktu zaczepienia

może okaże się że kiedyś byłam

znudzona podobnie jak ty

zamykam oczy i otwieram

przeglądam znów odruchowo strony

 

myślę co powinnam zrobić a może

nie powinnam już nic

mam prawo do bycia niezaangażowaną

wszechogarniająca głupota – boli zaangażowanych

obowiązek stawia do pionu

przecież nie mogę leżeć i położyć

świata pod nogi

muszę wejść w środek by dobić do sedna

choćby myślami

 

ewolucja komunikacji

 

zanim przestaliśmy się rozumieć

mówiliśmy w podgrupach slangiem

potem zaczęliśmy oglądać mowę

z obrazków czytaliśmy jak z nut

 

stosowaliśmy skróty myślowe

zdania proste

same przymiotniki

potem tylko pytajniki

 

gdy już straciliśmy nić porozumienia

pojawiały się duże oczy

wykrzykniki

aż nastało wreszcie milczenie

 

przestaliśmy się nawzajem rozumieć

nie było już nikogo na mieście

bo każdy miał swój świat

 

hyde park krzyczał w nas jeszcze

język stał się passe

myśli krążyły w nas jak po spacerniaku

głos stał się bezużytecznym dźwiękiem

 

z zasięgiem ponadczasowym

wtorek, 5 kwietnia 2022

wiosenne ptaki  

 

niby wszystko jest tak jak być miało 

nastała kolejna wiosna 

przylatują znów bociany 

lilaki ozdobią niebawem ganek 

błękitnieje niebo 

forsycja uśmiecha słonecznie 

w moim rodzinnym domu jest pełno miłości 

bezpiecznie 

więc trzeba się dzielić jak na przednówku 

nawet garścią pszenicy 

z gośćmi przybywającymi ze wschodu 

wiją z nadzieją tutaj nowe gniazdo 

wojna wypędza na boso 

uciekają spod bomb i gruzów 

tu gdzie jest wiosna i spokojne miasto 

przyjąć należy z życzliwością 

zielone wciąż ich myśli 

życzliwość nakarmi 

napoi 

odzieje 

bo naprędce wyszli 

kolejną wiosną powrócą 

znów ptaki i ludzie z radością 

do własnego domu 

odgruzują pola ogrody i parki 

garścią pszenicy obdzielą obficie 

 

przetopią czołgi na wolności szalki

udźwigną - poniosą świat w nowe życie

 

wstrząsający obraz jasnowidzenia
 
to było przed wojną gdy Ojciec umierał 
zobaczył pole usłane kawałkami ciał 
porozrzucane wszędzie ludzkie szczątki 
widzenie przenikała rzeczywistość 
mieszała się ze snem 
w splątanym z jawą obrazie jasnowidzenia 
najczarniejsza wizja 
ale nie dostrzegł tam krwi
przyjął to objawienie 
jakby z ulgą - ledwie wymówił: 
 
w szczątkach ciał nie widać krwi 
 
już nigdy nie dowiem się 
co jeszcze zobaczył
 
teraz oglądam w telewizji wojnę w Ukrainie 
widzę ogrom bestialstwa na własne oczy



 ***(modlitwa )

to już nie rzeka to ocean ludzi 

przecieka przez kordon ruskich czołgów 

ucieka spod bomb 

to nie domniemany case ludobójstwa 

to prawdziwy gwałt na ukraińskiej ludności 

to nie teatr 

to realne dymy z tygla w Mariupolu 

to zagłada ludzkości 

to bestialski mord 

nie szukam żadnych podobieństw 

wyobraźnia sama sięga dna piekła 

sam widok dopieka aż boli 

porodu dziecka na zgliszczach 

połogu ukraińskiej Madonny całej we krwi 

i pierwszy krzyk noworodka : 

 

Boże oddal od nas ten kielich 

Jezu ufam Ci

 

akryl na płótnie 50x50

Recenzja Renaty Adamskiej- Garbowskiej dot.tomu wierszy "Brzemienne obłoki"

Podróż w głąb nie tylko siebie z „Brzemiennymi obłokami” Ireny Tetlak… No tak. W sumie trochę przypuszczałam, że tak właśnie będzie. Z ks...