niedziela, 21 kwietnia 2013

modlitwa



śpiewu ptaków już nie słyszę wcale
jedynie słowa zawieszam wysoko
bo tutaj tak pusto
dookoła cisza
ani jednego kamienia
ani gałązki sięgającej ponad
- pustynia

spojrzeniem wysyłam w górę
na puchowym niebie układam
literę po literze
przytulam jak do poduszki
wymyślam miłości
zaczynam mówić coraz głośniej
- aż krzyczę

ten krzyk rozdziera płótna
a ja łagodnieję
spokój otwiera nowe przestrzenie
nareszcie rozmawiam
pojmuję harmonię
zmartwychwstaję jak liść
- odnajdując korzenie

piątek, 12 kwietnia 2013



tropy

powierzyć nie mogę nikomu
ich kruchej materii
i  wysublimowanego kształtu

nawet całkiem obojętna
wchodzę w zakamarki
wnikam w szczegóły pomiędzy
wspomnienia a rzeczywistość

a one zatrzymane w bezruchu
tkwią w pamięci
jak ogniwo dalszego ciągu
następują w wyobraźni

piątek, 8 marca 2013


ZAPRASZAM ... GAZETA KULTURALNA- w numerze marcowym  OPUBLIKOWANE ZOSTAŁY MOJE DWA WIERSZE :

http://www.gazetakulturalna.zelow.pl/index.php/biezacy-numer-3

samotność

przeczekuje tęsknoty na balkonie
wsłuchana w muzykę
odurzona lekko aromatem kawy
nic jej nie ożywia
nawet dolatujący zgiełk wielkiego miasta
rozmyśla leniwie
wypatruje rumieńca w zieleni
czeka z cierpliwością
którą wymyślił sam Bóg –

każdemu dał trochę czasu
dla niej był łaskawszy o ostatnią sekundę
o obietnicę nadchodzącego losu


Mammozonia

nad moją Mammozonią czuwają
anioły. mają szeroko rozpostarte
ramiona. chronią mnie przed złymi
emocjami. wiara z przeznaczeniem
rytmicznie współgrają

jak początek z końcem
jak koniec z początkiem




wtorek, 19 lutego 2013



***(popielec)

świat nie rozpada się całkiem,lecz po kawałku.
meteoryty spadły z wielkim hukiem. wczoraj
tuż obok przeleciała gigantyczna planetoida.

koniec świata (nie bawią już gwiezdne wojny,
bo któż spodziewał się, że tak realnie będzie)
to nie film. w poniedziałek abdykował papież.

włączył się noktowizor. zgodnie z fizyką jasny
grom strzelił z nieba.doładował energią gasnący
świat. Bóg - z natury miłosierny - zagrzmiał.


światło nie porusza się w próżni

przeciska się między rzęsami
obmywa w porcelanowej misie
wlewa strumieniem
w rozgrzane ciała
przenika z cząstki do cząstki
faluje

z kałuży rozlanej przez  Morganę Le Fay
wyłania się w kolorowej impresji

sobota, 1 grudnia 2012



wiadomość o zamknięciu świata

ścierają się płyty przesuwają fronty
narastają grzmoty i trzaski
świat ogarnięty paniczną muzyką
ocean przecieka przez  pustynne piaski
kaktusy kwitną nocą ten jeden raz w życiu
ich żarłoczne piękno znika w dzikim szale
grzechotnik błyszczy niczym węgorz
jednak przestał szeleścić i nie wije się wcale

cisza

w eterze zmieszana ze słabnącą falą
poszukuje końca

Recenzja Renaty Adamskiej- Garbowskiej dot.tomu wierszy "Brzemienne obłoki"

Podróż w głąb nie tylko siebie z „Brzemiennymi obłokami” Ireny Tetlak… No tak. W sumie trochę przypuszczałam, że tak właśnie będzie. Z ks...