piątek, 10 maja 2013



krakowska akwarela

w Trufli podają najlepsze przysmaki
jak tam będziesz pamiętaj zamów Chianti
całą karafkę a do tego podwójne szparagi

wszystko stoi na swoim miejscu
kamień na kamieniu
atmosfera winna
no może trochę dorożek przybyło
ale ubyło róż – bon ton chyba nie w cenie
i wróżka już nie wróży  w Sukiennic podcieniu

zniknął też gdzieś pan Piątek
na Rynku wielokolorowa turystyczna eskapada
i chociaż zabrakło biletów do miasta pod ziemią
to nie zabrakło wrażeń są na każdym kroku
to tu to tam wszędzie wnet za rogiem drzemią

a maj - maj przegląda się w szybach - zapłakany
i jak niedokończony witraż czeka wypełnienia
gdy znowu na Plantach zakwitną kasztany

niedziela, 21 kwietnia 2013

modlitwa



śpiewu ptaków już nie słyszę wcale
jedynie słowa zawieszam wysoko
bo tutaj tak pusto
dookoła cisza
ani jednego kamienia
ani gałązki sięgającej ponad
- pustynia

spojrzeniem wysyłam w górę
na puchowym niebie układam
literę po literze
przytulam jak do poduszki
wymyślam miłości
zaczynam mówić coraz głośniej
- aż krzyczę

ten krzyk rozdziera płótna
a ja łagodnieję
spokój otwiera nowe przestrzenie
nareszcie rozmawiam
pojmuję harmonię
zmartwychwstaję jak liść
- odnajdując korzenie

piątek, 12 kwietnia 2013



tropy

powierzyć nie mogę nikomu
ich kruchej materii
i  wysublimowanego kształtu

nawet całkiem obojętna
wchodzę w zakamarki
wnikam w szczegóły pomiędzy
wspomnienia a rzeczywistość

a one zatrzymane w bezruchu
tkwią w pamięci
jak ogniwo dalszego ciągu
następują w wyobraźni

piątek, 8 marca 2013


ZAPRASZAM ... GAZETA KULTURALNA- w numerze marcowym  OPUBLIKOWANE ZOSTAŁY MOJE DWA WIERSZE :

http://www.gazetakulturalna.zelow.pl/index.php/biezacy-numer-3

samotność

przeczekuje tęsknoty na balkonie
wsłuchana w muzykę
odurzona lekko aromatem kawy
nic jej nie ożywia
nawet dolatujący zgiełk wielkiego miasta
rozmyśla leniwie
wypatruje rumieńca w zieleni
czeka z cierpliwością
którą wymyślił sam Bóg –

każdemu dał trochę czasu
dla niej był łaskawszy o ostatnią sekundę
o obietnicę nadchodzącego losu


Mammozonia

nad moją Mammozonią czuwają
anioły. mają szeroko rozpostarte
ramiona. chronią mnie przed złymi
emocjami. wiara z przeznaczeniem
rytmicznie współgrają

jak początek z końcem
jak koniec z początkiem




wtorek, 19 lutego 2013



***(popielec)

świat nie rozpada się całkiem,lecz po kawałku.
meteoryty spadły z wielkim hukiem. wczoraj
tuż obok przeleciała gigantyczna planetoida.

koniec świata (nie bawią już gwiezdne wojny,
bo któż spodziewał się, że tak realnie będzie)
to nie film. w poniedziałek abdykował papież.

włączył się noktowizor. zgodnie z fizyką jasny
grom strzelił z nieba.doładował energią gasnący
świat. Bóg - z natury miłosierny - zagrzmiał.


światło nie porusza się w próżni

przeciska się między rzęsami
obmywa w porcelanowej misie
wlewa strumieniem
w rozgrzane ciała
przenika z cząstki do cząstki
faluje

z kałuży rozlanej przez  Morganę Le Fay
wyłania się w kolorowej impresji

Recenzja Renaty Adamskiej- Garbowskiej dot.tomu wierszy "Brzemienne obłoki"

Podróż w głąb nie tylko siebie z „Brzemiennymi obłokami” Ireny Tetlak… No tak. W sumie trochę przypuszczałam, że tak właśnie będzie. Z ks...