poniedziałek, 31 maja 2021

w czerwcu 2021 r. w Warszawie w LaLucy
zapraszamy
 

O wystawie :


ekspozycja prac w LaLucy oraz https://www.facebook.com/events/1202602133507801/

 

Wystawa stacjonarna obrazów czynna od 30 maja do 30 czerwca 2021 r. Autorką prezentowanych prac plastycznych jest Irena Tetlak. Wystawa obejmuje część prac wykonanych przez autorkę w latach 2016 -2021, podzielona jest na cztery strefy. W zależności od dominującej kolorystyki i tematyki obrazy umieszczone zostały w strefach słonecznej, onirycznej, wytchnienia i kwiatowej. Obrazy malowane są farbami akrylowymi, techniką własną na płótnie. Prace zostały zawieszone w dwu pomieszczeniach na czterech niezależnych płaszczyznach przez co ekspozycja zyskuje zamierzony przestrzenny efekt. Prezentacja z jednej strony zapewnia odrębność stref a jednocześnie nie traci się poczucia spójnej całości dzięki wszechobecnej, bogatej kolorystyce. Wystawa doskonale komponuje się również z loftowym charakterem wnętrza LaLucy.
 



Kolorowe Akryle

Strefa słoneczna

1.       Portugalia,

2.       Słońce w kapeluszu,

3.       Wariacja o życiu,

4.       Rajski ogród,

5.       Motyw

 

Strefa oniryczna

1.       Modystka,

2.       Laboratorium,

3.       Ważka,

4.       Kryjówka,

5.       Rosa,

6.       Głos ryby

 

Strefa wytchnienia

1.       Park

2.       Róże w ceramicznym wazonie

3.       Stawy Cietrzewia

 

 

Strefa kwiatowa

1.       Złota donica ,

2.       Polne kwiaty ,

3.       Bukiet w słońcu,

4.       Cienie,

5.       Hortensje,

6.       Piwonie,

7.       Róże w szklanym wazonie,

8.       Hiszpański flakon,

9.       Łąka

 

 


 

O autorce :

„Irena Tetlak artystka o wielu talentach. Pisze wiersze i chwyta za pędzel wtedy, kiedy czuje, ze ma najwłaściwsze emocje do przekazania. Z wykształcenia jest ekonomistką, po Szkole Głównej Handlowej i Uniwersytecie Warszawskim. Autorka tomów poezji : „Lilak” „Wnętrza”, "Pod tym samym niebem" „Celina”. Podróżuje, kolekcjonuje inspiracje, zaraża dobrą energią. Soczyste motywy jak u Paula Gauguin i maźnięcia pędzla przywołujące na myśl polskich kapistów. Paleta wysublimowanych błękitów, statyczna kompozycja, której zadaniem jest harmonijna dekoracja. Malowanie zawieszone pomiędzy powidokiem a czystą wyobraźnią̨. Czuć́, ze powstaje w wyniku natchnienia a nie mechanicznego wyrachowania i zaplanowania. Ot senne marzenie. Wam tez w duszy tak gra jak na tym obrazie? W każdym razie tego życzę̨ Jego Autorce. Oby dar Artystki był solidną cegiełką w naszym dziele!”– tak napisała Weronika Pietras** rekomendując autorkę  rozpoczynając aukcję charytatywną obrazu Ireny Tetlak. (#sztukapomocy #charytatywniedodzieła **)

Najnowszy tom poezji „Droga” – ukazał się w marcu 2021r. Należy dodać , że autorka jest członkiem Związku Literatów Polskich Oddział w Warszawie. Malowanie obrazów jest jej pasją , z którą dzieli się pokazując obrazy szerszemu odbiorcy od 2016 roku na  w Internecie oraz poprzez kameralne wystawy. Mieszka i tworzy w Warszawie.

 

Kontakt i adres ekspozycji  :

www.facebook.com/lalucypl

http://www.lalucy.pl/

( ul. Pereca 11, Warszawa
tel.: 730 791 278 ,biuro@lalucy.pl)

Kontakt do autora prac :

Irena.tetlak@gmail.com ( tel. 693 841 513 )

https://www.facebook.com/irena.tetlak

http://irenatetlak.blogspot.com/

https://www.instagram.com/irenatetlak/

https://www.facebook.com/Obrazy-Irena-Tetlak-102644901909888/

https://www.facebook.com/events/1202602133507801/

https://www.facebook.com/groups/285859426061484/permalink/476222953691796



 

wtorek, 4 maja 2021

  Pisarze.pl  Nr 09/21 (481) - 4 maja 2021 r.

Anna Tlałka – „Najlepsza z dróg” – o poezji Ireny Tetlak


Z poezją Ireny Tetlak zetknęłam się ponad dekadę temu na jednym z portali literackich. Moją uwagę zwracał optymizm autorki, ciepło wyłaniające się z wierszy. Kiedy mówiła o rzeczach trudnych i bolesnych, gdzieś tam między słowami zawsze  kryła się nadzieja. Poezja bezpośrednia, zawsze stała w opozycji do smutnych, depresyjnych, introwertycznych wierszy. Poetka, choć nieustannie prowadzi dialog wewnętrzny, jest niezwykle otwarta dla czytelnika, który przy lekturze jej twórczości czuje się jak w towarzystwie dobrej znajomej, na kawie, w najlepszej kawiarni na świecie.

Irena Tetlak to autorka pięciu tomów poetyckich, które miałam przyjemność przeczytać. Podejmowałam próby znalezienia klamry łączącej wszystkie tomy. Każdy jest inny, ale każdy napisany językiem charakterystycznym dla poetki. Tomy są spójne, zarówno pod względem estetyki jak i świadomości poetyckiego przekazu. Choć autorka szuka odpowiedzi na pytania egzystencjalne w przeszłości, jej wiersze są osadzone głównie w czasie teraźniejszym. W poezji tej pojawia się postać, kobieta – Celina – przyjaciółka? alter-ego poetki? Jej druga strona (podobno każdy ma taką swoją stronę – prawdę o sobie lub swoje „wewnętrzne dziecko”, kogoś, kto nas zna najlepiej i nigdy nie opuści w potrzebie), współtowarzyszka wszystkich podróży poetyckich. Wszystkie tomy na pewno łączy „nadzieja” i ona jest m.in. leitmotivem twórczości Ireny Tetlak.

Ostatni tom pt. „Droga”, podobnie jak poprzednie, zawiera wiele środków poetyckiego wyrazu, dostrzegamy animizacje, metafory, paralele. Służą przekazowi treści, ale są mniej istotne same w sobie. Tom „Droga” jest tomem wspomnieniowo-refleksyjnym. Autorka zastanawia się nad wieloma aspektami życia. Idzie, pokazuje nam, że nie jest to takie trudne: iść własną drogą, choć pełną nieoczekiwanych wydarzeń, często bolesnych (odejście bliskiej osoby). Niemal zawsze towarzyszy jej przyroda, gdyż poetka patrzy na świat okiem artystki – widzi obrazami, które nam maluje przy użyciu języka. W przyrodzie upatruje ukojenia, jest z nią w dobrych relacjach. Życie wówczas staje się pełniejsze, a przede wszystkim piękniejsze. Zachwyca ją deszcz, zajmuje klimat miasta, dojrzewają w niej „dni lipcowe”, które zachować chce na gorsze czasy. W utworach jednak nie mało tęsknoty za „prawdziwym życiem”, które niestety przeniosło się do Internetu w czasie pandemii. W wierszach z omawianego tomu Irena Tetlak nawiązuje do komunikatorów internetowych, gdzie „dotyk klawiatury staje się jedyną intymnością” (tęsknota, s. 53), a wszystko ma przedrostek „e” (e-biblioteki, e-muzea itd.), a najbardziej ubolewa nad e-ty…Czuje się jak ryba w akwarium, która płynie, a nie ma głosu. Mimo to czuje wdzięczność:

„dziękuję za tę możność
patrzenia na świat

wciąż głodny widoków
lecz pełen pokory” *** (za to światło, s. 64)

Zapewnia: „przyjmę w objęcia więcej miłości”, nie przeszkodzi jej w tym wirus
i zamknięte w kościele drzwi. W wierszu „zmartwychwstawanie” (s.44) porównuje myśli do „zielonych gałązek”, które będą się piąć „prosto ku słońcu”, jeśli
im na to pozwolimy. Z kolei w wierszu „Uważność” (s. 48) pisze, że nie znosi sztuczności, co uznać można za bardzo dobrą cechę. Ponadto daje nam wskazówki, jak przetrwać trudne czasy, ale nie narzuca, nie perswaduje, lecz daje przykład.

W świecie poetyckim Ireny Tetlak nie brak jednak niepokoju i troski. Poetka poddaje się refleksjom na temat mijającego czasu, gdzie jeszcze wczoraj byliśmy „piękni i młodzi”, byliśmy „naiwnymi dziećmi” (pośród cieni, s. 35). Nigdy jednak nie traci nadziei. Nazywa siebie  „odrobiną miłości/rodzi się w brzuchu kosmosu…i wciąż krzyczy: ”kocham ten świat od nowa” (narodziny miłości, s. 34). Nawołuje do posługiwania się „językiem miłości” (nie mówię w języku nienawiści, s. 33). W dodatku jest pełna wiary i pogody ducha.

„za bramą nieba trzeba mieć siłę
i ducha pełnego pogody
by wracać tutaj gdy serce wątłe
potrzeba chęci na powroty”   (reanimacja, s.41)

Choć w tomie dominuje motyw drogi-wędrówki (nie brakuje tu także imaginacji)
z przyjmowaniem wszystkiego, co nas spotyka w komitywie z przyrodą, jest to poezja „zdroworozsądkowa”, niezwykle rzeczowa i „mocno stąpająca po ziemi”. Poezja codzienności przełożona na język poetycki. Warto zwrócić uwagę na kobiecość
i subtelność przekazu, ale co ważne, nie tkliwość. Jest to poezja bliska, a rozumiem przez to określenie nawiązanie dobrej, ciekawej relacji z czytelnikiem, który czuje się w niej swobodnie. Uważność autorki i jej obserwacje przynoszą czytelnikowi spokój oraz zgodę. Tom jest pełen światła, nadziei, wspomnień, podsumowań, ale tez refleksji nad życiem, mierzeniem się z różnymi sytuacjami, w jakich się znajdujemy. Autorka zaprasza do wspólnej podroży drogą, którą roztacza przed nami, a łatwiej przemierzyć ją, kiedy dostrzeżemy to, co ukryte:

„lecz w zielonych liściach mirabelki
skrzętnie skrywa nadzieję
na lepsze czasy” (jak daleko sięga wyobraźnia, s. 37)

Anna Tlałka


Irena Tetlak, Droga, Wydawnictwo Autorskie Andrzeja Dębkowskiego, Zelów, 2021 r.

czwartek, 8 kwietnia 2021


 Kolejnymi odczuciami po lekturze tomu "Droga" podzieliła się Alicja Wójtowicz :

Już dawno powinnam opisać wrażenia po przeczytaniu tomiku Ireny Tetlak

"Droga" ale parę wydarzeń odsunęło moje myśli na inny tor.

Teraz wróciłam, jeszcze raz przeczytałam książeczkę i pierwsze co mnie uderzyło, to brak wprowadzenia, komentarza. Fajnie, brak sugestii, podpowiedzi 😊.
Droga... to wędrówka, podróżowanie w czasie, w przestrzeni, po uczuciach, wspomnieniach.
Wiersze zawarte w tomiku są ponadczasowe. Zawierają przesłania uniwersalne, każdy może zinterpretować po swojemu. Irenka wpłata w nie też swoje osobiste przeżycia, ukazuje, że w tej jej i naszej wędrówce towarzyszą różne emocje, stany duszy: miłość, przemijanie, ból, zachwyt, nadzieja....
Autorka to wspaniała, bystra obserwatorka rzeczywistości, potrafi to przenieść na słowa stosując świetne, wręcz rozbrajające porównania, personifikacje...
Irenko, nasze drogi swój początek maja w Radzyniu Podlaskim, rozeszły się, by znów przeciąć się, splatać, choć każda biegnie swoim torem. Jestem wdzięczna losowi za te węzełki, splecenia, za fajne chwile...z wierszami i rozmowami 😊💞
Polecam "Drogę" z serca

Alicja Wójtowicz❤️


 


 





 

czwartek, 1 kwietnia 2021

 Maria Kryńska - Szostak po lekturze "Drogi" napisała na Facebooku :



Wiersze Ireny

w jej zbiorze poezji „ Droga” (Wydawnictwo Autorskie Andrzej Dębkowski, 2021) ujmują mnie chwytaniem światła i piękna życia w poetycką przestrzeń:
„farby wciąż jeszcze pachną/cieszą niemal słonecznym blaskiem/ zza firanki promienie/ tańczą po parapecie”
"obserwuję poranek – światło/ wie co będzie dalej”.
Daję się uwodzić „ rzekom pełnym słodkiej wody’, które „oddalają się jak fatamorgana”, ciepłym kamieniom, szlakowi, który "rozsypuje się miałko". Jednak najbardziej z tego tomu przemawia do mnie wiersz „Krwioobieg” i takie przekonanie autorki, że możesz być podróżnikiem i swoim własnym światem, że masz w sobie przestrzeń i „ odległość, dwa i pół równika”.
Jednak poetka ostrzega mnie też, że w tym wewnętrznym świecie, szczególnie w czasie pandemii, który pojawia się tutaj ze swoimi elektronicznymi gadżetami, maseczkami i gumowymi rękawiczkami, możesz nie poczuć się podróżnikiem, a rybą w akwarium
„i jak ryba/ nie mam głosu/ płynę”.
W przestrzeń tych wierszy wkrada się zagadkowa dla mnie postać Celiny – to kontynuacja pomysłu z poprzedniego tomiku. Celina przynosi ze sobą rodzaj niepokoju. Teraz przychodzi mi na myśl Maria i Marta, bohaterki jednej z przypowieści w Ewangelii. Jedna kontemplowała myśl Mistrza, druga tonęła w wirze obowiązków i powinności, nie znajdując u Mistrza zrozumienia - Marta nie wyczuwa doniosłości chwili i traci czas na przyziemne sprawy. Czy Celina jest taką Martą? Musiałabym sięgnąć po poprzedni tomik autorki, by się o tym przekonać.
W świat poetycki Ireny wkradają się różne niepokoje: rozstanie, reanimacja, puste łóżko, stres, cisza po burzy, bo w życiu „jest słońce i prawda bez iluzji” . Ale światłu możesz pomóc – zdaje mi się, bo ono jedynie:
„milczy razem z cieniem
rozkłada ręce
aż ktoś odważy się ruszyć
pierwszy przesunąć
na druga stronę domu
wniknąć w okna”
I aż się chce wtedy „odsłonić szyję i ramiona, językiem dotknąć ust”.
Dziękuję, Ireno, za tomik. Miałam odesłać ci w zamian moją antologię, ale przypomniałam sobie, że już ją masz, więc może poczekasz aż ja coś wydam i wtedy się zrewanżuję wierszami. W czasach pandemii chętnie wybrałam się z Tobą na spacer "cienką linią sosen". I tak sobie pomyślałam, że może się tak zdarzyć, że zwykłość codziennych obserwacji świata, który znamy i dotykamy, może w przyszłości wydać się unikatowa, bo nasza rzeczywistość zmienia się szybciej niż nam się wydaje. 
Maria Kryńska

Recenzja Renaty Adamskiej- Garbowskiej dot.tomu wierszy "Brzemienne obłoki"

Podróż w głąb nie tylko siebie z „Brzemiennymi obłokami” Ireny Tetlak… No tak. W sumie trochę przypuszczałam, że tak właśnie będzie. Z ks...